Zwariowany Marcin zaliczył wpadkę dzwoniąc na policję

Zwariowany Marcin zaliczył wpadkę dzwoniąc na policję

Zwariowany Marcin to postać dobrze znana każdemu stałemu widzowi na polskim YouTube. Chłopak zdobył popularność dzięki serwisowi Wykop, który go wypromował. W ostatnim czasie twórca był gościem znanej stacji telewizyjnej oraz udzielił kilku mniejszych wywiadów. Duża część widzów twierdzi jednak, że chłopak nie jest gotowy na taką sławę. Podczas jednego ze streamów Marcin pokazał, że jeszcze nie do końca potrafi przewidzieć skutki swoich decyzji.


Podczas transmisji na żywo na kanale Kamilovskyy, który należy do kolegi Zwariowanego Marcina, chłopcy rozmawiali przez komunikator Team Speak 3. W pewnym momencie internet popularnego w ostatnim czasie YouTubera przestał działać prawidłowo. Podejrzenia od razu padły na atak DDoS, czyli atak na sieć, który ma utrudnić lub uniemożliwić korzystanie z internetu.  Na reakcję chłopca nie trzeba było długo czekać. Marcin za namową kolegów postanowił powiadomić o wszystkim policję. Przez kilka minut zastanawiał się jednak, jak trafnie przekazać informację dyspozytorowi. Ostatecznie zdecydował się na wykonanie telefonu na numer 112. Podczas krótkiej rozmowy zdążył jedynie zgłosić atak na swój komputer i internet, a w odpowiedzi od dyspozytorki usłyszał:
Ty się dobrze czujesz? [...] Ewentualnie na komisariat zapraszam z tą sprawą.



Odpowiedź pani bardzo zdziwiła chłopca i jego kolegów, którzy widocznie oczekiwali, że policja od razu będzie chciała złapać przestępcę. Stwierdzili, że kobieta zwyczajnie nie wiedziała, czym jest atak DDoS i dlatego nie potrafiła im pomóc. Nie obyło się bez wyzwisk i przekleństw. Jak się jednak okazuje, pani nie miała obowiązku, a nawet kompetencji, by zająć się tą sprawą. Marcin, zamiast od razu dzwonić na policję powinien najpierw skonsultować się ze swoją mamą i wspólnie zastanowić się, co można zrobić w tej sytuacji.

Ten przypadek jest również przestrogą dla wszystkich, którzy wpadliby na pomysł, by tego typu sprawy zgłaszać telefonicznie na policję. Warto pamiętać, że zajmowanie linii alarmowej w tak błahej sprawie może kosztować kogoś nawet życie. Po incydencie wiele osób skrytykowało postawę młodego YouTubera i jego kolegów. Mamy nadzieję, że chłopcy zauważyli swój błąd i podobna sytuacja nie będzie już miała miejsca. Usprawiedliwiający może być fakt, że Marcin działał w dużych nerwach i przez to nie przemyślał swojego zachowania.

Mateusz Książek

Jestem uczniem liceum, organistą i skrzypkiem. Wolny czas zapełniam oglądaniem filmów na YouTube i muzyką.