Sąd orzekł, że YouTube nie dotyczy gwarancja wolności słowa

Sąd orzekł, że YouTube nie dotyczy gwarancja wolności słowa

"YouTube nie jest platformą publiczną i nie obowiązuje jej zakaz ograniczania wolności słowa." - taką decyzję w zeszłym tygodniu podjął 9. Okręgowy Sąd Apelacyjny w Stanach Zjednoczonych. 


Zgodnie z Pierwszą Poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych:
Kongres nie ustanowi ustaw wprowadzających religię lub zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy, lub naruszających prawo do pokojowych zgromadzeń i wnoszenia do rządu petycji o naprawę krzywd.

Dennis Prager - właściciel kanału PragerU - w 2017 roku oskarżył YouTube twierdząc, że jego prawicowe materiały są usuwane ze względu na stronniczość przedstawicieli platformy społecznościowej.



Batalia toczona przez ponad trzy lata zakończyła się wygraną dla YouTube. Sąd stwierdził, że serwis nie jest własnością publiczną, więc nie obowiązuje go przestrzeganie Pierwszej Poprawki, którą możecie przeczytać wyżej. Co to oznacza?

W wielkim skrócie - YouTube nie jest zobowiązane do ochrony wolności słowa. Warto jednak zaznaczyć, że Facebook, Twitter, Instagram także są usługami prywatnymi, więc decyzję sądu można zastosować także i w tych przypadkach.

Oczywiście właściciele platform zapewniają, że wolność słowa jest dla nich najważniejsza. Z powodu tych wszystkich zamieszań Departament Sprawiedliwości debatuje nad zmianą prawa. Obecnie bowiem firmy technologiczne chronione są przed odpowiedzialnością za treści publikowane przez użytkowników.

 

Co sądzicie o decyzji amerykańskiego sądu? Dajcie znać w komentarzach!


Źródło: Business Insider

avatar

Piotr Malinowski

Student dziennikarstwa, zapalony fan gier studia Piranha Bytes. W wolnym czasie zajmuje się tworzeniem projektów na YouTube, nauką języków oraz rozwijaniem swojej pisarskiej pasji. Dla „APYnews.pl” pisze od marca 2016 r.