YouTube przeżywa tzw.

YouTube przeżywa tzw. "Adpocalypse" - o co chodzi?

YouTube przeżywa swoisty "reklamowy kryzys" od dobrych kilku miesięcy, lecz o sprawie zaczyna być naprawdę głośno dopiero teraz. Całe zamieszanie nazywane potocznie "Adpocalypse" sprawia, że coraz większe grono popularnych twórców internetowych zaczyna obawiać się nie tylko o swoją przyszłość w sieci, lecz także o losy samej platformy.


Śmiało możemy polecić Wam tekst, który pojawił się na łamach naszego serwisu pod koniec marca - dotyczy on masowego ściągania przez wielkie firmy swoich reklam z serwisu. Już wtedy tytułowe określenie było używane przez niektórych YouTuberów, lecz to dopiero w ostatnich dniach stało się wszechobecne. Z jakiego powodu?



Należy zaznaczyć, że całe to zamieszanie dotyczy przede wszystkim zagranicznej sceny ze względu na znacznie wyższe dochody pochodzące własnie z reklam. Wszystko opiera się na fakcie, że coraz więcej korporacji rezygnuje z umieszczania reklam swoich produktów na YouTube z obawy przed tym, że pojawią się one przed materiałem zawierającym chociażby treści o charakterze antysemickim bądź rasistowskim. Oczywiście, żadna marka nie chce być kojarzona z tego typu sprawami, lecz to, co w ostatnich dniach ma miejsce za granicą budzi oburzenie większości twórców. Koncerny zaczęły likwidować swoje reklamy przed coraz większą ilością filmów, które nic wspólnego z obraźliwymi treści nie mają. W wyniku tych działań zarobki niektórych YouTuberów spadły nawet o 80%, co natychmiastowo spotkało się z ich protestem.



W ten sam sposób nagłośniło się określenie "Adpocalypse", które stosowane jest aktualnie z obawy przed tym, że walka reklamodawców z internetowymi twórcami doprowadzi do klęski, która powoli będzie wyniszczać serwis.

Co sądzicie o całym wydarzeniu? Piszcie!


 

Piotr Malinowski

Zapalony fan gier studia Piranha Bytes. Dla „APYnews.pl” pisze od marca 2016 r. W wolnym czasie zajmuje się tworzeniem projektów na YouTube oraz rozwijaniem swojej pisarskiej pasji.