Wojtek Gola dla APYnews: Wiem, że te

Wojtek Gola dla APYnews: Wiem, że te "dymy" sprzedają pojedynki

Rafał Masny w jednym z odcinków na swoim kanale podzielił się z widzami luźną teorią, że żyjemy w najbardziej absurdalnych czasach w historii. Największą popularność zdobywają piosenki, których kompletnie nie rozumiemy, Stanami Zjednoczonymi rządzi showman, a ludzie pokochali robić rzeczy poważne tak, jakby żartowali. Wygląda jednak na to, że w tym szaleństwie jest metoda, o czym porozmawialiśmy z Wojtkiem Golą – organizatorem FAME MMA, czyli jednego z największych fenomenów ostatnich miesięcy.


APYnews: Bardziej cieszy Cię dobra walka na gali czy porządne dymy na konferencjach?

Trudno zestawić te dwa przypadki. Zarówno widzowie jak i ja z niecierpliwością czekamy na każdą kolejną konferencję, która potrafi być naprawdę emocjonująca. Wiele zabawnych sytuacji jak i mocnych „dymów” to nieodłączny element każdej konferencji. Niektóre spięcia są mocne, czasami za mocne w moim odczuciu. Z drugiej strony wiem, że te „dymy” sprzedają pojedynki. To powszechne zjawisko, które można zauważyć w UFC, Bellatorze i innych federacjach. Na szczęście atmosfera nadchodzącej walki rodzi w zawodnikach skrajne emocje i oni sami się nakręcają. Dlatego czasami po prostu nie tłumimy ich wybuchów. Takie konflikty budują duże walki. Tak było, jest i zapewne będzie.

Pytam, bo to wydaje się ważne, w którym kierunku Wasza organizacja zmierza. Chęć zrobienia przez zawodników wokół siebie szumu i klasyczne freak fighty przeplatają się ze sportowym i profesjonalnym podejściem niektórych zawodników. Czy FAME MMA ma być właśnie taką mieszanką?

Sami jeszcze do końca nie wiemy, czym ma być FAME MMA. To żywy organizm. On się będzie zmieniał. Ewolucja jest nieunikniona i nie mamy zamiaru bronić się przed tym. Na pewno to na czym nam zależy, to znaleźć idealny kompromis pomiędzy wydarzeniem o sportowym charakterze, a show z udziałem celebrytów i influencerów. Na razie wydaje nam się, że robimy całkiem dobrą robotę, ale finalną ocenę zostawiamy widzom.

Widzowie niewątpliwie to doceniają, co widać po popularności Waszych wydarzeń. Jednak czy nie sądzisz, że w pewnym momencie może się to trochę wykluczyć? Zawodnicy, którzy walczą bardziej na serio i z aspiracjami na kolejne walki mogą w końcu poczuć, że nie są w odpowiednim miejscu.

Jeżeli część zawodników będzie miała prawdziwie sportowe aspiracje, a ich sportowy talent eksploduje i będą na poziomie zawodowców, to oczywiście nie będziemy ich blokować. Nasi zawodnicy z reguły przygotowują się do walki 3 miesiące. Profesjonalni sportowcy, to ludzie, których reżim treningowy kształtował przez lata. To inny poziom mentalny i sportowy. Myślę, że większość osób walczących w naszej federacji ma tego świadomość. Gdy trafiasz na matę, jesteś 3 razy w tygodniu na sparingach, trenujesz 10 razy w tygodniu, a parę miesięcy wcześniej nie miałeś pojęcia o MMA, to wtedy bardzo szybko dociera do Ciebie, gdzie jest Twoje miejsce w fighterskim szeregu. Nabierasz pokory. Jednak poziom sportowy FAME MMA podnosi się, dostajemy coraz więcej propozycji od profesjonalnych zawodników MMA, którzy chcieliby wystąpić na naszej gali. Bardzo cieszy mnie fakt, że jest ona coraz bardziej doceniana przez środowisko sportów walki.



Z drugiej strony macie fajterów, którzy robią show i całą szaloną otoczkę. Popuszczę wodze fantazji i zapytam, czy myśleliście może nad wrestlingiem? Ludzie w Stanach pokochali ten sport, jednak w Polsce nie ma on żadnej renomy. Mimo wszystko potencjał chyba jest spory – sięgniecie po niego?

Nie. FAME MMA to walki w formule MMA. Osobiście nie lubię porównań do wrestlingu. To jest udawana szopka, która sprawdza się w Stanach. To bardzo specyficzna konwencja. Sprawdza się za oceanem, bo tam widzowie mają zupełnie inną mentalność. Polacy są wyczuleni na takie udawanie. Wiem, że zarzuca się nam reżyserowanie konfliktów i walk, ale w FAME MMA naprawdę to co widzicie, dzieje się na serio. Odpowiadając na Twoje pytanie: nie, nie będziemy wchodzić w tę konwencję.

No właśnie, mówisz o zarzutach reżyserowania konfliktów czy walk. Myślałem o tym, że FAME MMA odrobinę skłóca ze sobą twórców z polskiej sceny YouTube, daje im pretekst do atakowania się, zaczepek słownych i wyzwisk, co trochę niszczy, bardziej lub mniej, wykreowany obraz sielankowej atmosfery na polskim YouTube. Z drugiej strony większość zawodników po walce wpada sobie w objęcia, po niedawnej zawiści nie ma śladu i idą razem na pizzę. O co tu właściwie chodzi? Konflikty powstają sztucznie czy to walka rozładowuje całe napięcie?

Bez przesady. Nie udawajmy, że polska scena YouTube’a to peace&love. Często stajemy się świadkami konfliktów, które są podsycane przez subskrybentów i trwają latami. Ludzie muszą zrozumieć, że walka dwóch osób generuje bardzo specyficzną atmosferę. Zawodnicy są wkurzeni przed walką, próbują się sami nakręcać, z różnych względów: żeby nabrać pewności siebie czy odciąć się psychicznie od wątpliwości rodzących się głowie. Świadomość tego, że za niedługo wejdziesz do oktagonu, klatka zostanie zamknięta, a Ty staniesz na przeciwko osoby, która będzie chciała zrobić Ci krzywdę, jest paraliżująca. Dlatego, żeby poczuć się lepiej, zaczynamy upatrywać w naszym przeciwniku największego wroga. Później, gdy jest już po walce, wszystkie emocje opadają i nagle okazuje się, że nasz największy wróg to spoko gość. Są uściski, gratulacje i wzajemny szacunek. Naprawdę, ktoś kto tego nie przeżył, będzie miał problem ze zrozumieniem tego stanu.

Mimo wszystko to dymy zostają w pamięci, a nie zbijane piątki. Marta Linkiewicz pod tym względem na poprzedniej gali chyba wyszła najlepiej – jej zasięgi mogły być porównywalne do Roberta Lewandowskiego.

To transakcja wiązana. Obie strony czerpią FAME i obie strony boostują się wzajemnie. To jest właśnie magia social mediów.



Na kolejnej gali podobno ma zawalczyć Boxdel i pojawi się też Marcin Malczyński naprzeciwko AdBustera. Po trzeciej edycji trudno jednak chyba będzie przebić wysoko postawioną poprzeczkę? A może w klatce zobaczymy także Ciebie?

Niestety, nie mogę niczego potwierdzić. No może z wyjątkiem Boxdela. Tak, mój kolega i biznesowy partner pojawi się w oktagonie. To będzie mega walka, na dobrym poziomie sportowym. A o kartę czwartej gali naprawdę bym się nie martwił. Jest bardzo dobrze ;)

Skoro mówimy o podnoszeniu poprzeczki, to FAME MMA zdobywa coraz to lepszą renomę – YouTuberzy przestają bać się o wizerunek, przychodząc na galę, a sponsorów pojawia się coraz więcej. Za tym też idą większe możliwości finansowe, które w ogóle Was jeszcze ograniczają?

Cieszy nas, że zbieramy coraz bardziej pochlebne opinie, a celebryci i influencerzy są zainteresowani współpracą. Na początku zawsze jest hejt. To normalne, dla wszystkiego co nowe. Spokojnie czekamy. Jesteśmy cierpliwi. A co do finansów, to tutaj zawsze jest pewne ograniczenie. Gdyby nie było takich ograniczeń, zaufaj mi, zrobilibyśmy widowisko na najwyższym światowym poziomie. Ale spokojnie, powoli będziemy zmierzać w tym kierunku.

A każdego zawodnika da się kupić czy pieniądze jednak czasem nie wystarczą?

O to musisz zapytać zawodników :) Niestety, trudno mi to ocenić. Mówi się, że każdy ma swoją cenę, ale to moim zdaniem dosyć brutalne określenie. Kolejne gale zapewne zbudują moje doświadczenie w tej kwestii. Może za jakiś czas, przy kolejnym spotkaniu będę w stanie dokładniej odpowiedzieć Ci na to pytanie.

Mam nadzieję, trzymam za słowo. Wielkie dzięki za rozmowę!

Dzięki!

avatar

Grzegorz Majchrzak

Moją pasją jest pisanie, dlatego studiuję filologię polską. Dzięki niej realizuję różne pasje: muzyczne, sportowe, książkowe oraz filmowe. Poprzez pisanie poznaję także świat w kulturalny sposób.