Przerażająca wizja z Black Mirror w tym kraju stała się rzeczywistością...

Przerażająca wizja z Black Mirror w tym kraju stała się rzeczywistością...

Nie, nie chodzi o pierwszy odcinek Black Mirror, w którym... No sami wiecie. Właściwie to na naszych oczach dzieje się przerażająca wizja nie tylko z Black Mirror, ale i z George'a Orwella, Aldousa Huxleya i wielu innych "czarnowizjonerów" tego świata. 


Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, i nie są to pieniądze, to chodzi o Chiny. Do 2020 roku ma zostać tam wdrożony projekt zwany jako Social Credit System. Czym on jest? Social Credit System to baza danych, która ocenia i szufladkuje całą społeczność Chińczyków... czyli jakieś 1,3 miliarda ludzi. Po co to robi? Na podstawie "rankingu" system przyznaje bądź zabiera benefity obywatelom Chin.



Benefity mogą przybrać różną formę. Najlepiej tłumaczy to Rachel Botsman - badaczka wpływu rozwoju technologii na społeczne zaufanie.



Obywatele z niższymi ocenami będą musieli się zadowolić wolniejszym łączem internetowym, ograniczonym dostępem do restauracji, klubów nocnych i pól golfowych czy restrykcyjną kontrolą w trakcie odbywania jakichkolwiek zagranicznych podróży. Utrudnienia czekają ich też w zakresie wynajmu mieszkań, zaciągania kredytów i pożyczek, czy choćby braku profitów z ubezpieczeń społecznych. Nie mówiąc już o problemach ze znalezieniem pracy

Konsekwencje niskich ocen są dosyć poważne, a na pewno dobrze zauważalne w codziennym życiu. Trudno sobie wyobrazić, że nie mamy dostępu do szybkiego Internetu, nie możemy wejść do ulubionej restauracji czy możliwości znalezienia pracy przez... no właśnie, co wpływa na ocenę danej osoby?


Ogólnie mówiąc, wyznacznikiem "dobrego obywatela" ma być wyznawanie przez niego reguł zgodnych z linią rządzącej partii. Nie ma jeszcze konkretnych i oficjalnych wytycznych, jednak już teraz na chińskim rynku działają instytucje, które stosują system ocen. Jedną z nich jest Sesame Credit, które ocenia swoich klientów w skali od 350 do 950 punktów. Ocena wystawiana jest na podstawie 5 czynników: historii kredytowej, wypłacalności, cech osobowych, zachowań i upodobań oraz relacji interpersonalnych. O ile dwa pierwsze czynniki brzmią sensownie i są akceptowalne, tak pozostałe wzbudzają kontrowersje.



Jak mówi Lil Yingyun, przedstawiciel firmy Alibaba, Ktoś, kto, np., gra w gry komputerowe 10 godzin dziennie, będzie traktowany jak osoba bezczynna. Jeśli zaś chodzi o czynnik zwany relacjami interpersonalnymi, to ma on bardzo eufemistyczną nazwę, gdyż w zakres relacji interpersonalnych wchodzą życzliwe wypowiedzi w sieci na temat władzy. Opłaca się być "dobrym" Chińczykiem, bo już za 650 punktów w systemie Sesame Credit można zyskać status VIP-a na lotnisku w Pekinie czy możliwość wynajęcia samochodu bez zostawiania depozytu.


Z jednej strony możliwość stania się VIP-em nie brzmi wcale źle, a cały system może w efekcie będzie bardziej nagradzał obywateli Chin, niż ich karał? Może Social Credit System sprawi, że Chińczycy będą rywalizować między sobą o miano "lepszego Chińczyka"? Kluczowym pytaniem jest tutaj cena, jaką zapłacą za to obywatele. Czy będzie to cena wolności? Trudno o jednoznaczną odpowiedź w kwestii Social Credit System, jednak w przypadku 1.3 miliardowej populacji Chińczyków przedsięwzięcie wydaje się wysoce ryzykowne i z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że system do końca sprawiedliwy nie będzie.


 Źródło: Wired


avatar

Grzegorz Majchrzak

Moją pasją jest pisanie, dlatego studiuję filologię polską. Dzięki pisaniu realizuję różne pasje: muzyczne, sportowe, książkowe oraz filmowe. Poprzez pisanie poznaję także świat w kulturalny sposób.