"Szybcy i wściekli 9" ze zmienioną obsadą?

Popularna seria filmów "Szybcy i wściekli" towarzyszy nam już od ponad szesnastu lat. W kwietniu tego roku światło dzienne ujrzała ósma odsłona serii, a w 2020 będziemy świadkami kolejnej premiery. Kilka dni temu jednak pojawiły się pogłoski, jakoby pewien aktor miał się w niej nie pojawić.


Mowa oczywiście o aktorze Tyrese Gibsonie, który w filmie wciela się w rolę zabawnego Romana. Jego postać zyskała sobie dużą liczbę zwolenników, więc nic dziwnego, że wypowiedziane przez niego słowa zostały szeroko skomentowane. Tyrese zagroził bowiem, że jeśli w kolejnej odsłonie "Szybkich i wściekłych" wystąpi Dwayne Johnson, to nie zobaczymy już go w roli Romana. Chodzi głównie o to, że Johnson zgodził się na udział w spin-offie serii oraz na tworzony przez niego własny materiał, przez co premiera głównej, dziewiątej, części została przesunięta o rok.



Na szczęście wszystko w porę się wyjaśniło. Aktor odbył szczerą rozmowę ze współpracownikiem Dwayne'a, po której automatycznie przestał być w stosunku do kolegi z planu agresywny. Ucieszył się także, że za reżyserię kolejnej części hitu odpowiadać będzie nie kto inny niż Justin Lin - odpowiedzialny za "trójkę", "czwórkę", "piątkę" i "szóstkę" "Szybkich i wściekłych".

Nic dziwnego, że "afera" ta rozbrzmiała w mediach na całym świecie. "Szybcy i wściekli" to kultowa już seria, która bez udziału niektórych z aktorów nie byłaby już tym samym - jednym z nich jest oczywiście Tyrese Gibson.

 

Piotr Malinowski

Student dziennikarstwa, zapalony fan gier studia Piranha Bytes. W wolnym czasie zajmuje się tworzeniem projektów na YouTube, nauką języków oraz rozwijaniem swojej pisarskiej pasji. Dla „APYnews.pl” pisze od marca 2016 r.