Spore problemy usługi Google Stadia!

Spore problemy usługi Google Stadia!

Google Stadia to zapowiadana już od jakiegoś czasu usługa Google, która miała za cel zrewolucjonizować branżę gamingową. Celem usługi było rozwiązanie wielu problemów graczy za jednym zamachem, poprzez wykorzystywany już przez chociażby Playstation 4, streaming gier. Stadia miała swoją premierę wczoraj, a recenzenci zarówno w prasie jak i na YouTube, nie pozostawiają na usłudze suchej nitki. 


Założenie Google Stadia było całkiem proste. Zestaw składa się z kontrolera oraz małego odbiornika zawierającego jedynie wyjście HDMI i jedynie te dwa komponenty, dają użytkownikowi możliwości ogrywania gier klasy AAA w rozdzielczości 4K i 60 klatkach na sekundę. Żeby tego było mało, zestaw jest kompatybilny z każdym monitorem, telewizorem, a nawet ze smartfonami, a wszystkie produkcje odtwarzają się na "konsolce" bez żadnej instalacji. Wszystkie aspekty techniczne bierze na siebie samo Google, a my jako użytkownicy odbieramy na swoje monitory już gotowy przeprocesowany obraz gry. Wszystko to brzmi jak rewolucyjne rozwiązanie, jednak finalny produkt okazuje się nieco inny niż ten z zapowiedzi.



Dziennikarz serwisu Kotaku, Jason Schreier, podaje informację o tym, że sprzedaż przedpremierowa Stadii wyszła zdecydowanie poniżej oczekiwań firmy. Gracze o dziwo nie rzucili się masowo na świeży kawałek technologii zaproponowany przez Google, a wśród osób, które weszły w posiadanie "konsoli" panuje niezadowolenie. Stadia na daną chwilę zdecydowanie nie spełniła oczekiwań graczy. Głównym minusem usługi jest płacenie za każdą grę z osobna mimo płacenia miesięcznej subskrypcji, która ich zdaniem powinna już zapewniać dostęp do większości biblioteki.


Na chwilę obecną, gry technicznie również nie prezentują zapowiedzianego przez firmę poziomu. Nie ma co przekreślać projektu już chwilę po premierze, ale pewnym jest, że wymagane są spore zmiany, w tym gruntowna zmiana modelu biznesowego, aby usługa zachęciła większą ilość nabywców.

avatar

Aleksander Ciesielski

Jestem studentem Warszawskiej Szkoły Filmowej. Od kilku lat na bieżąco śledzę zarówno polską, jak i zagraniczną scenę YouTube.