Serafin dla APYnews:

Serafin dla APYnews: "Jak już musimy nosić mózg, to po prostu chciałbym, żebyśmy z niego korzystali" [WYWIAD]

Jeśli przeczytacie od końca jego imię, następnie pozamieniacie ze sobą litery i przetłumaczycie z polskiego na łacinę, to w efekcie wyjdzie Wam słowo „kontrowersja”. Jasne, chodzi o Serafina, którego widownia albo kocha, albo nienawidzi. W szczerej rozmowie z Serafinem dowiedzieliśmy się, co myśli on o hejcie, z jakim się spotyka i jakie przesłanie mają nieść jego filmy. Porozmawialiśmy także o odpowiedzialności, która na nim ciąży i poruszyliśmy temat tolerancji, który zawsze wywołuje prawdziwą burzę pod jego filmami. Jedno jest pewne - YouTube bez Serafina byłby nudny, co udowodnił także w naszym wywiadzie.


Grzegorz Majchrzak: Wydaje mi się, że jako twórca jesteś szczególnie dobrze zaznajomiony z hejtem. Czy zgodzisz się z tym, że Twój kanał kręci się wokół hejtu?

Masz na myśli to, że ja hejtuję czy że jestem hejtowany?

I to, i to.

Na pewno staram się nie hejtować bezpodstawnie. Ja jedynie piętnuję niektóre zachowania, które mi się nie podobają, czyli wyrażam swoją opinię. Moje filmy są dość kontrowersyjne, dlatego komentarze są różne. Wydaje mi się, że każdy content się na tym opiera, widzowie hejtują, bo po prostu albo im się coś podoba, albo nie. Nie chcę, żeby mój kanał był postrzegany jako taki, że bezpodstawnie hejtuję wszystko, bo tak nie jest. Mam też wiele filmów na kanale, w których coś chwalę, a nie tylko krytykuję.

A jednak często widzowie piszą w komentarzach, że Twoje filmy są o niczym.

Piszą i pewnie będą pisać. Do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć i spojrzeć na to z perspektywy czasu. Może za kilka lat, przy powtórnym oglądaniu powiedzą "No może miał rację, faktycznie".

Czyli ogólnie rzecz biorąc odpowiada Ci taki układ – że Ty hejtujesz i Ty jesteś hejtowany?

Znowu użyłeś tego słowa, że ja hejtuję. Tak, hejtuję, jak mi się coś nie podoba, ale również wyrażam pozytywne opinie, jak mi się podoba. No ale odpowiadając na Twoje pytanie: taki układ jest prosty i szczery.

Myślisz, że gdybyś sam nie hejtował, czy też nie wyrażał swoich opinii w taki sposób, to czy ludzie by tak na Ciebie nie naskakiwali?

Na pewno mniej, gdybym był słodkim chłopcem i mówił to, co widz chce usłyszeć. Po co mam kogoś udawać, kiedy wolę być sobą i pokazywać siebie takim, jakim jestem.



A czy nie sprowadzasz czasem sam na siebie hejtu celowo? Przecież jesteś świadomy tego, które i jakie poglądy powodują, że ludzie się na Ciebie wkurzają. Wiadomo, że nie chodzi o to, żeby zmieniać swoje poglądy pod wpływem komentarzy widzów. Odzew Internetu na Twoje filmy często jest jednak jednoznaczny, a Ty konsekwentnie powtarzasz właśnie to, co rozwściecza ludzi...

Byłoby zbyt nudno, gdybym tego nie robił.

Czy nie zniechęca Cię to, że ludzie Cię hejtują, albo tak jak rozumiesz to Ty – nie rozumieją?

Mnie to zachęca jeszcze bardziej do działania. Mam taki charakter, że jeżeli ktoś mnie hejtuje, to ja jeszcze bardziej staram się pokazać swoją rację. Przestałem jednak z tym już walczyć, bo zauważyłem, że nie ma to sensu. Co z tego, że ja wytłumaczę swoje racje 10 osobom, jak przyjdzie 15 kolejnych, które znowu tego nie rozumieją i muszę tłumaczyć od nowa – dlatego właśnie dalej robię swoje. To jak ludzie to odbierają, to już ich indywidualna sprawa, ja jak najbardziej staram się to wytłumaczyć po swojemu – jak to przyjmą do wiadomości, to super, jak nie to nie.

Zauważyłem metamorfozę związaną z Twoim kanałem. Na swoich pierwszych filmach mówiłeś o tym, jak ważne jest to, żeby mieć swoje zdanie, ludzie wtedy się z Tobą zgadzali i popierali to, co mówisz. Dziś – po około 4 latach wielu zarzuca Ci, że swojego zdania po prostu nie masz. Z czego to wynika? Zmieniłeś się Ty, czy to widzowie się zmienili?

Ja się nie zmieniłem. Dojrzałem, ale poglądy się nie zmieniły. Zawsze będę miał swoje zdanie i jak będzie trzeba, to powiem o tym głośno. Jak ja zaczynałem przygodę z YouTubem, to kanałów było tyle, że można było policzyć je na palcach jednej ręki. Obecnie jest tych kanałów tysiące i każdy twórca wyraża swój pogląd na dany temat, który może być zbliżony do mojego. Stąd pewnie ten zarzut. Druga rzecz, że moi widzowie, też stali się starsi (lata lecą) i ich poglądy stały się bardziej dojrzałe, zaczęli bardziej samodzielnie myśleć.

I to jest w sumie dobry skutek, że ludzie bardziej zaczęli myśleć.

Jak najbardziej, ja się z tego powodu cieszę. Nie chcę być postrzegany jako ktoś, kto ma rację absolutną. Nie zależy mi też na tym, żeby mieć ogrom wyświetleń i widzów, którzy ślepo wierzą w to, co mówię. Bardzo bym chciał, żeby ludzie przemyśleli to, co ja powiedziałem i albo się z tym zgodzili, albo nie. Nie chcę, żeby odbiorcy wierzyli bezkrytycznie w to, co ja mówię, na zasadzie "O Jezus Maria! Tak jest, na pewno, bo Serafin tak powiedział!".

W sumie Ci się to udaje – ludzie często się z Tobą nie zgadzają.

No i bardzo fajnie, bo to znaczy, że myślą. Tak jak powiedziałem wcześniej, każdy powinien mieć swoje zdanie na dany temat. To cenie w ludziach. A jeszcze jak umie to uargumentować, to tylko bić brawo, że społeczeństwo się rozwija mentalnie. Jakże by było smutno, jakbyśmy wszyscy mieli takie samo zdanie.

Zauważyłem, że często reprezentujesz stereotypowe poglądy, które są typowe dla dużej części społeczeństwa. Czy to jest w jakiś sposób celowy zabieg, aby jak najwięcej ludzi mogło się z Tobą zgodzić?

Stereotypowe? Zawsze wyrażam swoje zdanie, adekwatnie do tego, co myślę na dany temat. Czy ludzie się ze mną zgadzają, czy nie, dowiaduję się z komentarzy. Jeszcze nigdy nie nagrałem filmu niezgodnego ze swoimi poglądami, także nie nazwałbym tego celowym zabiegiem.
Czasem jednak obrywasz trochę za te swoje stereotypowe poglądy. Najszybciej do głowy przychodzi mi Twój argument "Jestem tolerancyjny jak mogę, ale", który pojawił się w filmach o homoseksualistach i makijażu do szkoły dla chłopaka. Te filmy, w których pojawił się ten argument, wywołały ogromną burzę, podczas której padło wiele merytorycznych argumentów, również od wielu znanych YouTuberów. Czy masz jakieś przemyślenia po takich sytuacjach, uczysz się czegoś i wyciągasz jakieś wnioski?

Przede wszystkim minęło już dużo czasu od tego filmu o makijażu dla chłopaka. Ten film był we wrześniu, więc minęło już ponad pół roku i dalej bardzo mnie bawi stwierdzenie "Jestem tolerancyjny, ale". Tak mnie to strasznie bawi, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że na przykład mogę lubić ziemniaki, ale tylko gotowane, bo smażonych już nie lubię. Nie wiem, co jest w tym złego, że dodaje się do tego "ale", bo można być tolerancyjnym, ale do pewnych granic. Ja jestem tolerancyjny odnośnie do swoich widzów, ale do pewnego momentu. Istnieje różnica między tym, że jestem w restauracji i ktoś przeszkodzi mi w jedzeniu, bo poprosi o zdjęcie, a tym, że ten widz podejdzie do mnie i zrobi mi zdjęcie bez słowa, czego już nie toleruję. Każda tolerancja ma swoje granice.

Tylko że nie nie można tak uogólniać, bo wydaje mi się, że jedna tolerancja drugiej tolerancji jest nierówna, tak jak ziemniak człowiekowi i właśnie odnośnie do tolerancji wobec człowieka to jest się tolerancyjnym albo się nie jest.

Ja się z tym nie zgodzę, bo mogę tolerować człowieka, który ma tatuaże, a ja ich nienawidzę i nie toleruję, ale jego jako człowieka już tak. To jest temat rzeka.

Racja, dlatego nie brnijmy w to dalej. A więc mimo tych wszystkich odpowiedzi i argumentów nie zmieniłeś zdania. Można więc powiedzieć, że oswoiłeś się z hejtem?

Oswoiłem się z hejtem, zanim zacząłem nagrywać na YouTubie. Doskonale wiedziałem, że hejt kiedyś nastąpi i już od samego początku starałem się tym wszystkim nie przejmować. Od pewnego czasu już nie czytam komentarzy. Jakby ktoś mi teraz powiedział, że ktoś nagrał na mnie film, to ja bym nawet nie wiedział o tym, bo nie oglądałem tego filmu, gdyż po prostu mnie on nie interesuje.

Tylko czy to jest na pewno dobre? Czasem ludzie mają coś ciekawego do przekazania, mógłbyś się nauczyć czegoś. Hejt nie zawsze jest czymś złym i wyłącznie obraźliwym, zdarzają się merytoryczne argumenty i konstruktywna krytyka.

Jak najbardziej, konstruktywna krytyka jest potrzebna i ja ją przyjmuje. Musi być jednak tak, jak powiedziałeś merytorycznie uzasadniona. Innej nie przyjmuję.

Czyli ludzie nie mówią nic nowego dla Ciebie.

Mówią, ale nie musi mnie to interesować.

Masz bardzo duży zasięg na YouTubie, z którym wiąże się odpowiedzialność. Nie sądzisz, że powinieneś zacząć go wykorzystywać w jakiś inny sposób? Masz kilka filmów na swoim kanale, które są całkiem kontrowersyjne i czasem wręcz krzywdzące niektóre osoby. Nie myślisz, że ta odpowiedzialność powinna być bardziej brana pod uwagę podczas nagrywania filmów i wyboru tematów?

Nie lubię, jak ludzie oceniają moją osobę tylko i wyłącznie poprzez to, co robię w sieci. To pytanie zabrzmiało tak, jakbyś próbował ocenić to, co robię tylko poprzez YouTube'a, kiedy prywatnie jest zupełnie inaczej.

Nie chodziło mi o to, jaki jesteś prywatnie. Chodziło mi o to, że Twój zasięg wiąże się z dużą odpowiedzialnością. To znaczy że to, co mówisz, trafia do bardzo dużej ilości osób, które w jakiś sposób liczą się z Twoim zdaniem. W momencie, gdy tworzysz jakiś film, w którym wyrażasz krzywdzące kogoś opinie, to może mieć to jakieś naprawdę złe skutki.

Na pewno, moje filmy nie mają na celu nikogo krzywdzić. Powiedziałbym, bardziej uświadomić o głupocie i idiotycznym zachowaniu. Ale rozumiem, chodzi Ci o to, że przez mój film wytykający komuś głupotę, ktoś może tę osobę skrzywdzić, bo ja tak powiedziałem?

Mniej więcej.

Ja przecież nikogo nie zmuszam do krzywdzenia drugiej osoby. To jest właśnie to, o czym rozmawialiśmy. Ja doskonale rozumiem, że ten film może wpłynąć na drugą osobę, która pomyśli tak samo. Tylko że ja bardzo chcę, żeby ludzie zaczęli myśleć samodzielnie i właśnie po to jest sekcja komentarzy, w których albo się ktoś ze mną zgadza, albo nie. Jeżeli ten ktoś się zgodzi – ok, ale jeżeli ktoś pomyśli sobie, że ja kogoś skrzywdziłem, to niech mi to napisze. I bardzo dziękuję za takie coś, ktoś pomyślał sam – super. Dodam jeszcze, że jakby np. prezydent Andrzej Duda powiedział, że nie lubi kogoś i z chęcią by go zabił, przechodząc już tak ze skrajności w skrajność, to nie znaczy, że cała Polska teraz idzie go zabić. Każdy myśli samodzielnie i albo wyrazi swoją opinię, mówiąc "Sorry, ale się z tym nie zgadzam", albo jakieś jednostki się z nim zgodzą, i z nim pójdą i to zrobią.

I to jest bardzo złe.

Bardzo, oczywiście, nie mówię, że nie, natomiast ludzie powinni myśleć samodzielnie.

Tak, tylko po co tak robić, po co prowokować ludzi do czegoś takiego.

Po co prowokować ludzi? No właśnie prowokuje się ludzi po to, żeby zaczęli myśleć.

To jednak nie zawsze tak działa.

Wiem o tym. Są też strony internetowe, które nieraz mają tytuły takie, żeby tylko ktoś w nie kliknął, czyli clickbaity. To też jest prowokacja i równie dobrze te strony mogą napisać, że PewDiePie stracił rodziców, a następnie wyskoczy film, w którym PewDiePie po prostu nagrał pranka, w którym jego rodzice się zgubili. Tak to działa i takie są media – YouTube czy Facebook.

Czyli wszystko rządzi się swoimi prawami?

Tak uważam.


Mam wrażenie, że Twoi widzowie widzą Twoją kreację, a nie prawdziwego Ciebie. Widać np. pewien dysonans między Twoimi filmami na YouTubie, gdzie często albo jesteś wkurzony, albo krzyczysz, natomiast na Instagramie widzimy przeważnie uśmiechniętego Serafina, z którego nie wylewa się żadna żółć. Który Serafin jest tym prawdziwszym, bardziej naturalnym?


YouTube to moja praca i tam jestem Serafinem w pracy. To postać trochę wyreżyserowana przedstawiająca swoje prawdziwe poglądy. Chociaż przyznam, że w niektórych filmach specjalnie mówiłem totalne głupoty, ot tak dla beki, żeby widownia zaczęła sprawdzać i weryfikować moje wypowiedzi. Przecież ja nie jestem guru. Jak już musimy nosić mózg, to po prostu chciałbym, żebyśmy z niego korzystali. Natomiast Serafin na ścieżce prywatnej jest spokojny i bardzo wesoły, ale z tymi samymi poglądami. Czyli jest tylko jeden Serafin.

Odniosę się jeszcze do "krzyczenia" i szczególnie głośnego mówienia w filmach. Odnoszę wrażenie, że krzyczysz do swoich widzów, mówisz agresywnie – wzmacniasz w ten sposób swój przekaz? Pracujesz w radiu, gdzie nie powinno się mówić za głośno.

Pierwszą kwestią jest to, że mam strasznie daleko kamerę, dlatego tak to wygląda. Poza tym ja nie krzyczę, ja mam taki głos, po prostu za bardzo przeżywam nagrywanie filmów.

Czyli bardzo emocjonalnie podchodzisz do nagrywania filmów?

Staram się.

A co bardziej Ci się podoba? Praca w radiu, czy tworzenie na YouTubie? Czy w którymś jest coś szczególnego?

Praca w radiu była moim marzeniem od dziecka. Przygoda z YouTube miała mi w tym pomóc. Bardzo się cieszę, że udało mi się to osiągnąć. Wiadomo, że jest to radio internetowe, ale mam większe ambicje.

No właśnie, to miało być moje kolejne pytanie: czy YouTube był tylko jednym z etapów w Twojej karierze?

On jest nadal etapem. Ten etap się jeszcze nie kończy i podejrzewam, że się nie skończy jeszcze długo. Radio natomiast było moim głównym celem. Na przestrzeni czasu YouTube stał się moją pasją, bo z YouTube'a i z samych reklam nie da się przeżyć. Dlatego ja się bardzo cieszę, że jest to radio. Współpraca z markami na moim kanale nie trafia się zbyt często, ale nie muszę tego tłumaczyć, bo doskonale wiesz dlaczego.

Jasne, zatem sam YouTube jako sposób na życie jest raczej ryzykownym pomysłem?

Ryzykownym może nie, bo da się na tym zarobić ogromne pieniądze i idealnym przykładem na to może być, chociażby kanał Martina Stankiewicza, którego jako twórcę szanuje przeogromnie. W prawie każdym jego filmie jest współpraca z jakąś marką. Martin nie jest oczywiście jedyny, ale pierwszy przyszedł mi na myśl jako przykład i jeżeli jest ogarnięty życiowo, a wiem, że jest, to jeszcze długo pożyje z pieniędzy z YouTuba – nawet jeżeli skończy nagrywać. Natomiast jeżeli chodzi o mnie, to z samego YouTuba nie byłbym w stanie wyżyć na tym poziomie, na którym aktualnie żyję. Nie mylmy tego z tym, że byłbym bezdomny i głodny, ale po prostu nie mógłbym sobie pozwolić na pewne rzeczy ponad stan.

avatar

Grzegorz Majchrzak

Moją pasją jest pisanie, dlatego studiuję filologię polską. Dzięki pisaniu realizuję różne pasje: muzyczne, sportowe, książkowe oraz filmowe. Poprzez pisanie poznaję także świat w kulturalny sposób.