Rosja nałożyła karę na YouTube

Rosja nałożyła karę na YouTube

Po tym, jak Rosja zaatakowała Ukrainę, Google zaczęło odcinać rosyjskich klientów od swoich usług. Jednak jednym z serwisów, który nie został tam zablokowany, pozostaje YouTube. Rosja postanowiła pozwać Google na kwotę 365 mln dolarów za „filmy niezgodne z prawem rosyjskim”.


Rosjanie stracili dostęp do wielu platform, w tym Facebooka, Instagrama, czy Snapchata. Widzom wschodniego państwa pozostał m.in. YouTube, gdzie wciąż mogą przeglądać treści z całego globu. Warto jednak wspomnieć, że pomimo ominięcia blokady YouTube'a w kraju, ogromne sankcje nałożone na Rosję spowodowały straty u lokalnych influencerów.

Chęć ukarania firmy Google przez Rosję wydaje się więc dziwna, biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka miesięcy temu głośno mówiono o licznych pozwach skierowanych np. w stronę Netflixa, czy Sony, aby te zostały przywrócone w kraju.



Powód tutaj jest jednak inny. Pozwy zbiorowe stosowali wcześniej zwykli użytkownicy serwisów streamingowych oraz gracze zdenerwowani zablokowaniem możliwości dalszego korzystania z usług. Według rosyjskich adwokatów, prawo obowiązujące w kraju zakazuje odmówienia świadczeń usługi, a duże korporacje wg strony pozywającej naruszyło właśnie to prawo.

Kara nakładana na Google wyszła za to z rąk urzędników państwa. Roskomandzor, czyli Służba Federalna Rosji twierdzi, że YouTube umożliwia obywatelom dostęp do treści i reklam, które burzą ideę (propagandę) Rosji. Kara w postaci niemalże 365 mln dolarów dla Google'a ma nakłonić firmę do usunięcia z YouTube treści, które określono jako antyrosyjskie.

Odpowiedź Google w tej sprawie na razie nie jest znana.

Dawid Ignasiak

Studiuję copywriting na UMK w Toruniu. Pasjonat nowoczesnych mediów, psychologii oraz sztuki iluzji.