Relacja z 36. edycji Paintballa z Rojem!

Relacja z 36. edycji Paintballa z Rojem!

W ubiegły weekend w Latosówce koło Częstochowy odbyła się 36. edycja sportowej inicjatywy integracyjnej Paintball z Rojem. Po raz kolejny miałam przyjemność odwiedzić ten event i spotkać się z tymi pełnymi pozytywnej energii ludźmi. Podobnie jak to miało miejsce ostatnim razem, tak i teraz nie zawiodłam się.


Przed wyjazdem oczekiwania były takie same jak zawsze - dobrze się bawić zarówno na polu, jak i poza nim. Poranna rejestracja minęła bezproblemowo, organizatorzy sprawnie zajęli się wszystkimi gośćmi, przygotowując ich do gry. Mecze przebiegały równie szybko, a to za sprawą rosnących z edycji na edycję umiejętności zawodników. Tu trzeba przyznać, że pomimo zaciekłej rywalizacji pomiędzy drużynami, nie dało się zauważyć przejawów niesportowego zachowania. Komunikacja na polu stała na wysokim poziomie przez co gra była dynamiczniejsza i bardziej taktyczna. Nie zabrakło też kreatywności widzów, którzy do walki na kolorowe kulki zabrali ze sobą własnoręcznie wykonane tarcze.



 




Wyświetl ten post na Instagramie.




 

Dzień dobry! #cerber #mabari #pzr


Post udostępniony przez Patryk Rojewski (@rojsonofficial)






Warto również wspomnieć o niezawodnych The Shielders, bez których PZR nie przebiegłby tak dobrze, jak zawsze. Nigdy nie odmawiali pomocy nowicjuszom, a na polu byli niezastąpieni. Poza nim utrzymywali równą festynowi rodzinnemu atmosferę - zabawiali pozostałych, a także organizowali dodatkowe atrakcje, jak na przykład gra w frisbee. Serca uczestników skradł zdecydowanie najmniejszy "członek" The Shielders, Atom, który mógł się popisać niezłą tresurą.



PZR to jedyna taka okazja, by móc spotkać się z Rojsonem i na spokojnie z nim pogadać. Trzeba to przyznać, że bardzo dobrze "wychował" sobie widzów. Zarówno na polu, jak i poza nim panowała bardzo dobra atmosfera, dzięki której szybko zawierały się nowe znajomości. Odległość również nie grała roli, gdyż uczestnicy przyjechali z całej Polski. Sam inicjator imprezy przyznał, że integracja jest głównym jej celem. Upominki i dyplomy (które nie ominęły żadnego gościa) są tylko materialnym upamiętnieniem, które mają cieszyć nasze oczy przez długi czas - najważniejsze są wspomnienia, które zostaną na zawsze. O tym pozytywnie wyczerpującym weekendzie przypominać ma poniższa relacja, która specjalnie została opublikowana dzisiaj, 13. lipca o godzinie 13:00.


Agniecha Szyda

W wolnym czasie lubię pograć w gry z przyjaciółmi, interesuję się podróżowaniem i sportem, zwłaszcza siatkówką.