Relacja z urodzinowej 34. edycji Paintballa z Rojem!

Relacja z urodzinowej 34. edycji Paintballa z Rojem!

W ubiegły weekend na polu paintballowym FORT Belweder w Latosówce pod Częstochową odbyła się 34. odsłona sportowej inicjatywy integracyjnej Paintball z Rojem. Tym razem edycja wyróżniła się na wiele aspektów, w którym niewątpliwie najważniejszym były urodziny głównego inicjatora i pomysłodawcy - Rojsona.


Dziś na kanale Rojsona została opublikowana wyczekiwana przez wielu relacja z wydarzenia. Pierwszy raz od bardzo dawna, materiału nie rozpoczęła klasyczna czołówka uwydatniająca niebywałą grę aktorską twórcy czy jego widowni, ale zlepka nagrań wprost z pola. Osoby, które nie miały możliwości uczestnictwa w evencie mogły choć na chwilę wcielić się w graczy i z ich pierwszoosobowej perspektywy obserwować poczynania podczas meczów. Poza tym nie zabrakło także szczerej wypowiedzi od samego inicjatora spotkania, który jak sam przyznał nie zapomni tej edycji przez długi czas.



Nasza redakcja również miała przyjemność uczestniczyć w wydarzeniu. W sobotę, chwilę po przyjeździe naszym oczom ukazały się dziesiątki uczestników, chcących przeżyć niezapomniane chwile. Po zarejestrowaniu i niedługich przygotowaniach do gry zostaliśmy zwołani na oficjalną inaugurację 34. edycji., podczas której Rojson osobiście przywitał wszystkich uczestników. Zaraz potem odbyło się tradycyjne szkolenie, tłumaczenie zasad i ładowanie butli z gazem. Od ostatniej edycji w Częstochowie, zarówno pole jak i teren obok niego przeszedł szereg modernizacji. Pierwszą i najważniejszą zmianą było wybudowanie drugiego pola, gdzie odbywały się pierwsze mecze. Kolejna zdecydowania przypadła do gustu osobom, które tym razem nie mogły podjąć swoich sił na polu, bowiem zadaszono i dodano więcej ławek i stolików obok pola. Ponadto osoby, które przyjechały na miejsce z daleka nie musiały już dłużej szukać miejsc parkingowych, gdyż mogli liczyć na nowy parking. Wracając jednak do samego przebiegu wydarzenia, każdy mecz poprzedzała krótka przerwa, podczas której zawodnicy mogli uzupełnić amunicję czy wytrzeć sprzęt z farby. Na koniec dnia odbyły się podziękowania oraz standardowe rozdawnictwo dyplomów. Jeśli chodzi o ten aspekt, tu również nastąpiła drobna zmiana, bowiem usprawniono wręczanie nagród do których pierwszeństwo mieli zawodnicy.



To co zwłaszcza urzekło nas podczas eventu była niebywała determinacja samych uczestników. Ku naszym obawom pogoda nie dopisywała od samego początku, a mimo tego gracze wytrwale zmagali się ze sobą na polu paintballowym. Mecze były szybkie i krótkie, a o bezpieczeństwo  i sprawiedliwą grę dbało kilku sędziów. Po przeprowadzeniu kilku rozmów z uczestnikami 34. edycji dowiedzieliśmy się że znaczna większość przyjechała na event pierwszy raz, a z zakupem biletów nie czekali długo. Warto dodać, że wiele osób przybyło z niemalże "końca Polski", bowiem znaleźli się tam mieszkańcy Koszalina, Gdańska, Zielonej Góry czy nawet z Rzeszowa. Pytani o wrażenia odpowiadali, że spędzili tu niesamowity czas, poznali wielu ciekawych ludzi, a spora część z nich była smutna, gdy impreza dobiegła końca.



Kolejnym czynnikiem, który wpłynął na pozytywnie zakończony event, byli niezastąpieni The Shielders. Podczas meczów nie tylko sami podejmowali swoich sił, ale przede wszystkim pomagali nowicjuszom. Dzięki nim, takie osoby miały jeszcze więcej frajdy z samej gry. Poza polem nie sposób było ich nie zauważyć - rozbawiali, rozluźniali atmosferę, nigdy nie odmawiając nikomu pomocy. Podczas rozdawnictwa nagród nadzorowali także jego prawidłowy przebieg. Dodatkowo należy również pochwalić obsługę, która dbała o to, by nikt nie wyszedł na pole z pustym brzuchem czy nienaładowaną butlą. No i na koniec nie należy zapominać o najważniejszej osobie bez której do niczego by nie doszło. Mimo że sobota opisywana jest jako "Paintball z Rojem, bez Roja", to nie można zarzucić twórcy "olania" swoich widzów. Mimo wielu problemów, które nałożyły się w jednym momencie, Patryk starał się jak najwięcej czasu spędzić z widzami. Nie odmawiał zdjęć, chętnie rozmawiał i spędzał czas z uczestnikami, a za swoją nieobecność na polu i w późniejszej fazie imprezy gorąco swoich fanów przeprosił.



Warto również wspomnieć, że impreza nie odbyłaby się gdyby nie liczni sponsorzy, którzy zadbali o to, by żaden uczestnik nie wyszedł z pustymi rękoma. Tu przede wszystkim należy wyróżnić firmę MSI, która przygotowała nawet stanowiska do gry na ich sprzęcie, a pod koniec dnia zorganizowała konkurs z nagrodami. Podsumowując, wszyscy uczestnicy (a na pewno znaczna większość) opuścili Latosówkę z uśmiechem na twarzy, nie mogąc się doczekać następnego spotkania.

Zdjęcia:

 



 

Agniecha Szyda

Od 6 lat moją pasją jest YT. W wolnym czasie lubię pograć w gry z przyjaciółmi. Poza tym interesuję się podróżowaniem oraz sportem, a dokładniej siatkówką i paintballem.