Materiał Atora okazał się hitem pojawiając się w wielu mediach. Jest tylko jeden problem...

Materiał Atora okazał się hitem pojawiając się w wielu mediach. Jest tylko jeden problem...

Nieważne kto sprawuje władzę w kraju - zawsze znajdą się obozy polityczne, którym pewne kwestie nie będą pasować. Swoje niezadowolenie okazują w najróżniejszy sposób, w tym poprzez liczne demonstracje, czy protesty. Tego typu sytuacje często są nagrywane, a później powielane w nieco nieetyczny sposób.




Idealnym przykładem opisanego powyżej stanu rzeczy jest to, jak niedawno różne media w Polsce wykorzystały u siebie fragment z materiału pewnego twórcy internetowego nie podając (zazwyczaj) przy tym źródła. O co dokładnie chodzi?

Krzysztof Woźniak z kanału "wideoprezentacje" wybrał się w nocy z 14 na 15 lipca br. na pikietę organizacji "Obywatele RP", która protestowała wraz z innymi ugrupowaniami pod Sejmem. Cel jego wizyty był jasny - chciał przeprowadzić transmisję na żywo dla swoich widzów, aby byli jak najrzetelniej poinformowani o tym, co dzieje się w Warszawie. Transmisja się powiodła - jej fragment jednak stał się dowodem na to, że niewiele mediów w Polsce zważa na prawa autorskie.



O który fragment dokładnie chodzi? Przede wszystkim o ten, gdzie lider organizacji "Obywatele RP" według internautów przejawia oznaki nietrzeźwości. Wycinek powyższej transmisji na żywo stał się momentalnie bardzo popularny na Twitterze, a następnie zaczął coraz częściej pojawiać się we wielu portalach informacyjnych oraz telewizji.



Materiał ten znalazł się chociaż w głównym wydaniu programu "Wiadomości" w telewizji TVP 1 oraz w głównym wydaniu programu "Dzisiaj" w telewizji TV Republika. Stacje te podały źródło fragmentu, lecz nie poinformowały o tym Atora. Co niezwykle ciekawe, inaczej postąpiło TVP Info, które także skorzystało z fragmentu filmu, ale nie poszło już w ślady "Wiadomości" i nie podało źródła. Wszystko mimo tego, że to w końcu ta sama telewizja. Podobnie ma się sprawa z portalami informacyjnymi, z których większość nie napisała skąd wzięła klip lub zrobiła to popełniając błąd. Przykładem jest chociażby największy portal prawicowy "Niezależna.pl", gdzie pod zamieszczonym w artykule zdjęciem wskazane jest nieco odmienne źródło od tego prawdziwego. Jeśli chodzi natomiast o umieszczony tam film Krzysztofa, nie wspomnieli słowem o jego pochodzeniu.



Takich przypadków jest w sieci o wiele więcej. Ator nie kryje swojego niezadowolenia z zaistniałej sytuacji i specjalnie dla APYnews.pl postanowił skomentować tak słabą kondycję dbania o prawa autorskie w Polsce.
Krzysztof "Ator" Woźniak: Użycie cudzego materiału bez pytania, bez zgody, bez wiedzy oraz bez wskazania źródła w momencie gdy to źródło jest łatwe do ustalenia jest ewidentnym złamaniem prawa autorskiego. Tak po ludzku jest to zwyczajne świństwo. Zwłaszcza jeśli robi to duża stacja telewizyjna, która ma wyraźną linię polityczną. Wtedy widz może odnieść wrażenie, że materiał powstał NA ZLECENIE. Jest różnica w odbiorze społecznym materiału, który powstał niezależnie i pokazuje świat takim jakim jest, a materiałem zrobionym na zlecenie. Co do powodów takiego zachowania to musisz spytać tych, którzy tak robią. Pewnie jest ich wiele. Sądzę, że czasem powodem może być zwyczajny brak pomyślenia i nieznajomość prawa (zwłaszcza w przypadku młodych ludzi działających w sieci), a czasem pospolita bezczelność. Zwłaszcza jeśli tyczy się to pracowników dużych mediów. Sądzę, że wtedy do głosu dochodzić może myślenie na zasadzie: Jestem wielką stacją telewizyjną, czy innym ogromnym, a to jest tylko jakiś gnojek z internetu. Pytasz czy tu czasem nie chodzi o niechęć do reklamowania potencjalnej konkurencji? NIE – przyznanie, że materiał należy do kogoś innego to nie reklama tylko UZNANIE ŹRÓDŁA. Zauważ, że te same duże media nie uważają że jeśli ktoś umieści ich materiał na YouTube to ich reklamuje. Zapowiadane są bezlitosne ścigania sądowne YouTuberów czy facebookowiczów - często młodych ludzi. Powód jaki jest wtedy podawany to UTRATA ZYSKÓW. Czemu media nie rozumują tak w drugą stronę? Czemu media, które tak robią zachowują się często BEZCZELNIE? Dużo osób zna sprawę Vonskiego, którego materiał pewna telewizja użyła 15 razy. Vonsky twierdzi, że gdy do nich napisał nawet mu nie odpisali. Wierzę mu, gdyż sam miałem podobną sytuację z dużą, komercyjną stacją radiową. Puszczali na antenie moje filmy z serii "Analogowe Heheszki". Czyli ich słuchacze mogli usłyszeć jak opowiadam dowcipy (nie opowiedzieli te same dowcipy co ja, a puścili mój film). Napisałem do nich, że skoro są stacją radiową to widzowie nie widzą mnie, nie widzą znaków wodnych na filmie to może powiedzieli by słuchaczom czyj głos słyszą. Zero odpowiedzi. Ale są też gorsze świństwa. Tu wszyscy mówimy o NIEUZNANIU AUTORSTWA. Ale spotkałem się też z przypisaniem autorstwa mojego materiału komuś innemu. I to przez media o dużym zasięgu. I tu nie chodzi o ego. Tylko o kłamanie na czyjś temat. Efekt? Mam pod swoim filmem kilka nienawistnych komentarzy typu: "Czemu ukradłeś materiał xxxx. Mogłeś też iść pod sejm". Czasem dodatkowo są wulgaryzmy. I tu naprawdę nie chodzi o to, że ktoś Cię zwyzywa. Tu chodzi o to DLACZEGO ktoś cię zwyzywa. Zwyzywa cię bo uważa cię za złodzieja. Więc się zrazi do ciebie, nie będzie oglądał, a może nawet zrobi coś co ci zaszkodzi. Przykre w tym wszystkim jest to, że twórca internetowy rzadko kiedy może w takiej sprawie liczyć na wsparcie widzów. Publiczność YouTube jest bardzo specyficzna jeśli chodzi o podchodzenie do prawa autorskiego. Z jednej strony widownia YouTube jest skłonna uznać za coś nagannego nagranie materiału na ten sam temat co inny twórca - mimo, że nie ma w tym nic nagannego. Z drugiej strony nie widzą problemu w tym, że ktoś wytnie sobie fragment Twojego materiału i użyje w swoim jakby był jego autorem.

APYnews: Czy patrząc na wczorajszą sytuację, jesteś ostatecznie zadowolony z tego, że fragment Twojego materiału stał się tematem podjętym i ocenionym przez media?
Krzysztof "Ator" Woźniak: Być może coś przeoczyłem, ale nie zauważyłem by jakiś fragment mojego materiału stał się tematem omawianym przez media. Widziałem, że niektórzy użyli go w swoich materiałach, fragmentów moich materiałów dla uzyskania pewnych celów. Ale nie widziałem by ktoś je oceniał. Czy jestem zadowolony? Na pewno jest miłym jest jeśli duże media uznają, że zrobiłeś coś dobrego. A niewątpliwe tak jest, wplatają Twoje nagranie w swój materiał. Niestety poza osobistą satysfakcją nic z tego nie ma. Zwiększonego przyrostu subskrypcji nie zaobserwowałem. Dementuję też wszelkie pogłoski jakoby mi zapłacono - nikt nawet do mnie nie napisał maila, a adres jest pod każdym filmem. Na pewno zadowolony jestem z twardego dowodu jak wiele poważnych osób mnie ogląda. Jeśli fragmenty mojego 45 minutowego streamu nadawanego około 2 rano już kilka do kilkunastu godzin później trafiają do licznych mediów - w tym głównego wydania wiadomości to o czymś to świadczy.. Szkoda tylko, że nie poszło za tym nic więcej - nawet zwykłe ludzkie dziękuję.

APYnews: Czy myślisz, że jest jakiś sposób na przeciwdziałanie zapożyczaniu materiałów bez pytań przez duże media? Jeśli tak, to jaki?
Krzysztof "Ator" Woźniak: Zawsze trzeba sięgnąć do przyczyn. Dlaczego duże media często naruszają prawa autorskie małych twórców, a jednocześnie bezlitośnie ścigają za łamanie swoich praw? Bo mogą. Na takie zachowanie jest przyzwolenie społeczne. Wielu z Twoich czytelników myśli na pewno po tym artykule, że jestem dziwny. Nie dość, że mój materiał był w telewizji to jeszcze mam obiekcje. Szkoda tylko, że gdy materiał z telewizji pojawi się na YouTube to są striki, blokady konta oraz zapowiedzi ciągania YouTuberów po sądach. Na pewno Wy robicie dobrą robotę nagłaśniając problem. Należałoby się też zastanowić czy nie zrobić tego samego co robią duże media gdy ich prawa autorskie zostają naruszone – czyli skierować sprawę do sądu. Problemem jest jednak to, że takie sprawy trwają bardzo bardzo długo, a z wyegzekwowaniem wyroku często są problemy. Zostawmy na chwile sprawy telewizji, które wzięły materiał bez pytania i przejdźmy do tych mediów, które przypisały autorstwo komuś innemu. Przez co teraz część osób myśli, że materiał na moim kanale jest kradziony. Tu chodzi przede wszystkim o prawdę, ale jak ją uzyskać? Przecież nikt nie wejdzie siłą do redakcji X i nie zmusi ich do opublikowania oświadczenia, że materiał Y jest Krzysztofa Atora Woźniak z Wideoprezentacji, a nie jak błędnie podaliśmy pana Z. Więc przestańcie hejtować Atora, bo Ator nikomu nie ukradł. To Z ukradł, a Ator sam nagrał. Zresztą na materiale słychać przecież jego głos. Znam to niestety z autopsji. Ponad rok temu pewien twórca publicznie kłamał na mój temat. Ponieważ mimo próśb nie chciał odwołać swoich kłamstw, ani nawet zaprzestać ich rozpowszechniania to sprawa trafiła do sądu. Zwykle takie sprawy ciągną się wiele lat i mam kilka takich które pewnie nie skończą się nawet w tej dekadzie, ale sprawa była totalnie oczywista, więc wyrok zapadł bardzo szybko. Główny element wyroku to opublikowanie przeprosin i PUBLICZNE ODWOŁANIE KŁAMSTW, tak jak publicznie zostały one wypowiedziane. Myślisz, że to nastąpiło? NIE. A masz pomysł jak taką osobę zmusić? Jest coś takiego jak wykonanie zastępcze. W prasie to działa. Wykupujesz ogłoszenie, a następnie komornik ściąga opłatę od człowieka, który miał przeprosić. Ale na YouTube? Co? Sam siebie przeproszę w imieniu kłamcy? Bo wiesz, wbrew temu co sugerują przeróżni "pomawiacze" osobie obsobaczonej zwykle nie chodzi o pieniądze, że te wszystkie kłamstwa jakimi została obrzucona to kłamstwa. Często niestety wiarygodne, bo powtarzane przez wiele osób. Pieniądze, które zwykle też się pojawiają bo w wyniku kłamstw są straty (np.. Odwracają się reklamodawcy), można windykować. Ale przyznanie jak było naprawdę? Jak to zrobić?

Po analizie zaistniałej sytuacji można wysnuć naprawdę wiele wniosków dotyczących tego jak czołowe stacje telewizyjne oraz portale internetowe dbają o prawa autorskie innych twórców. Miejmy nadzieję, że tego typu wydarzenia dadzą wielu osobom choć trochę do myślenia. Przy okazji zapraszamy Was do najnowszego materiału Vonskiego, który również wypowiedział się na powyższy temat.


Piotr Malinowski

Student dziennikarstwa, zapalony fan gier studia Piranha Bytes. W wolnym czasie zajmuje się tworzeniem projektów na YouTube, nauką języków oraz rozwijaniem swojej pisarskiej pasji. Dla „APYnews.pl” pisze od marca 2016 r.