Widzieliśmy nowe Gwiezdne Wojny - młody Han Solo daje radę!

Widzieliśmy nowe Gwiezdne Wojny - młody Han Solo daje radę!

Zapewne wiele osób na początku roku zaplanowało sobie listę filmów, które koniecznie musi obejrzeć w kinie w przeciągu najbliższych 12 miesięcy. Na wielu z nich nie mogło zabraknąć miejsca dla kolejnej odsłony legendarnej sagi Star Wars. 25 maja swoją premierę miał kolejny po Łotrze 1 spin off - tym razem z Hanem Solo w roli głównej. Czy obawy, że młody aktor nie udźwignie legendarnej już roli Harrisona Forda okazały się słuszne? Naszym zdaniem nie.


Na wstępnie warto zaznaczyć, że film Han Solo można obejrzeć równie dobrze nie znając innych odsłon sagi. Oczywiście fani w pewnych momentach odnajdą znacznie więcej, niemniej różnych nawiązań i tak jest znacznie mniej niż chociażby we wspomnianym wcześniej Rogue One. Przy tym wszystkim film ciągną postacie, które wiele osób zdążyło już poznać, jednak z oczywistych względów zostały one odświeżone i czuć w tej kwestii powiew czegoś nowego.




Film Han Solo jest przede wszystkim typowym Heist Movie utrzymanym w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Praktycznie od początku do końca film skupia się na "robocie" głównych bohaterów, przy okazji pokazując genezę i początki tytułowego Hana Solo. Akcji tutaj nie brakuje, a co za tym idzie ciągłego zmieniania lokalizacji, które ponownie oferują nam dużo brudu i gęstego pyłu. Nie brakuje tu również swoistej zabawy gatunkiem, bo nawet niewprawione oko odnajdzie analogie do starych westernów czy klasyki kina wojennego. I o ile to wszystko, od fabuły, mimo że dość pretensjonalnej, do sfery audiowizualnej, jest w porządku, to na pierwszy plan wybijają się relacje między bohaterami, które mogą wzbudzać sporo niejednoznacznych opinii.


Film zaczyna się wstępem do relacji między Hanem Solo, a Kirą graną przez Emilie Clark. Przez cały film rozwija się ich wątek romansowy, który niestety nie iskrzy na tyle, na ile powinien. Oczywiście nie sposób uniknąć tu analogicznego przykładu, czyli relacji Han - Leia. Jednak odnosząc się nawet czysto do tego filmu, to już relacja Hana z Lando czy nawet Hana z Chewbaccą wygląda o wiele lepiej i jest bardziej angażująca. Śmiem twierdzić nawet, że to właśnie te relacje w ogólnym rozrachunku ratują film, a sceny poznania się Hana z Chewbaccą czy nieco później z głównego bohatera z Lando należą subiektywnym okiem do najlepszych w tym filmie.




Powyższe ściśle łączy się z aktorstwem w tym filmie i tu również najlepiej wychodzi wspomniana trójka. Chewbacca jak zwykle w swoim stylu, cieszy fakt, że dostał sporo czasu ekranowego, Lando grany przez Donalda Glovera idealnie wpasował się w swoją rolę i oczywiście tytułowy Han grany przez Aldena Ehrenreicha. Przed premierą to właśnie w jego kwestii było najwięcej obaw. Tymczasem młody Han Solo jest naprawdę świetnie zagrany, oczywiście inaczej niż Harrison Ford, jednak z podobną manierą i naprawdę nie ma on czego się wstydzić.


Finalnie film nie zachwycił tak bardzo jak chociażby The Last Jedi, które z perspektywy czasu nadal można uznawać za jedną z lepszych odsłon Gwiezdnych Wojen, ale to nie zmienia faktu, że Han Solo to nadal kawał  naprawdę dobrego, stosunkowo lekkiego filmu. Szczególnie dla wszystkich fanów sagi jest to pozycja obowiązkowa. Zresztą, to jedyna okazja, by przekonać się na własne oczy, jak Han osiągnął swój mityczny rekord trasy na Kessel, a i fani tzw. trylogii prequeli znajdą dla siebie atrakcyjne smaczki. Po prostu nie warto tego przegapić!


Piotr Gołaś

Student administracji, fan Królewskich, miłośnik uniwersum Tolkiena, Gwiezdnych Wojen, muzyki z lat '80 oraz gier - szczególnie tych z klasycznego NES-a. W wolnym czasie lubi napisać tekst z dowolnej dziedziny szeroko rozumianej popkultury.