Tak wygląda chińska farma lajków

Tak wygląda chińska farma lajków

Zdobycie popularności i dobrych ocen w internecie to nieraz kwestia zarówno ciężkiej pracy, jak i długiego czasu. Niektórzy postanawiają sobie ten proces ułatwić. Niedawno w internecie pojawił się materiał, na którym pokazane jest, w jaki sposób sprzedawane są olbrzymie ilości fałszywych kliknięć, na tak zwanej "farmie kliknięć" w Chinach.




W internecie pojawił się reportaż z chińskiej "farmy kliknięć", która zajmuje się sprzedawaniem fałszywych polubień produktom oraz ich recenzjom w obszarze mediów społecznościowych, aby podnosić ich oceny. Firmy są w stanie płacić za takie usługi nawet dziesiątki tysięcy funtów. Nagranie z jednej z takich placówek zostało opublikowane przez rosyjskiego dziennikarza, według którego w pomieszczeniu znajdowało się około 10 000 telefonów, a każdy z nich pracował nad zakupionymi polubieniami.



Choć w pomieszczeniu znajdowali się ludzie, nie zajmowali się oni bezpośrednio pracą przy telefonach, których olbrzymia ilość była umieszczona na ścianie. "Farmy kliknięć" takie jak ta, stały się pewnym sposobem na zapewnienie popularności czy atrakcyjności dla ich produktów - w końcu nie ma lepszej reklamy, niż pozytywne opinie użytkowników. Dodatkowo, naukowcy z uniwersytetów Południowej Kalifornii oraz Indiany wykazali, iż prawdopodobnie aż 15% kont na Twitterze jest fałszywych (przy 319 milionach aktywnych użytkowników, daje nam to aż 48 milionów kont). Nagłośniona niedawno była również sprawa Instagrama, kiedy to okazało się, że za pomocą serwisu o nazwie Instagress, sprzedawane były zarówno polubienia, jak i komentarze.



 

avatar

Jakub Smuszko

Student filologii polskiej. Entuzjasta gier planszowych i e-sportu. W wolnych chwilach, kiedy nie pisze, lubi pogrywać - głównie w gry Blizzarda.