Kolejny przypadek uratowania życia przez Apple Watch

Kolejny przypadek uratowania życia przez Apple Watch

Inteligentne zegarki (zresztą tak jak wszystko) mają swoich przeciwników, jak i zwolenników. Niektóre osoby należące do tej drugiej grupy twierdzą, że sprzęty te mogą uratować życie - i jakby to kuriozalnie nie brzmiało, jest w tym stwierdzeniu sporo racji.


Co jakiś czas sieć obiegają informacje o zdarzeniach, że właśnie takie urządzenie od Apple zadecydowało o życiu konkretnych jednostek. Konkretniej - wbudowana funkcja pomiaru tętna. Tym razem zegarek pomógł 24-latkowi z Australii.

To małe urządzenie zadecydowało o życiu młodego mieszkańca Australii


Mike Love, bo o nim właśnie mowa, aktywował opcję ciągłego pomiaru tętna. Nie zdejmował zegarka nawet podczas snu, co sprawiło, że po przebudzeniu mógł sprawdzić z jaką prędkością biło w nocy jego serce. Okazało się, że to uchroniło go od śmierci.

Mężczyzna zauważył, że wartość tętna oscyluje u niego w trakcie snu wokół bardzo dużych wartości - około 130-140 uderzeń na minutę. Mike postanowił nie zwlekać i po kilku dniach obserwacji udał się do lekarza, który postawił niezbyt pozytywną diagnozę. Specjalista stwierdził, że chłopak ma od urodzenia dziurę w sercu oraz to, iż krew z jednego płuca spływa do prawego przedsionka zamiast do lewego.

Na szczęście obyło się bez poważnej operacji, a Mike jest teraz pod opieką wykwalifikowanych lekarzy, którzy będą badać jego stan zdrowia.

Piotr Malinowski

Student dziennikarstwa, zapalony fan gier studia Piranha Bytes. W wolnym czasie zajmuje się tworzeniem projektów na YouTube, nauką języków oraz rozwijaniem swojej pisarskiej pasji. Dla „APYnews.pl” pisze od marca 2016 r.